Na świecie panuje dyskusja nad zmianą neoliberalnego modelu kapitalizmu. Jak dowodzi kryzys z 2008 roku – model ten nie zdał egzaminu. Biznes stoi przed wielkimi wyzwaniami, aby nie stracić zaufania konsumentów. Rozmawiamy z Prof. Elżbietą Mączyńską, Prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego

W lipcu udzieliła Pani wywiadu, w którym podobnie jak wcześniej prof. Marek Belka zwróciła Pani uwagę na wyczerpanie się dotychczasowych modeli funkcjonowania kapitalizmu. W jakich jego aspektach konieczna jest zmiana?

Na wstępie chciałabym przypomnieć, że kapitalizm ma trzy fundamentalne zasady. Pierwsza z nich to wolny rynek, druga to wolna konkurencja, a trzecia to prawo własności. Te zasady są nieodłączne dla kapitalizmu. Problem jednak w tym, że kapitalizm ma rozmaite oblicza i może przybierać różne formy. Formuła kapitalizmu np. w krajach skandynawskich różni się zasadniczo od tej w Stanach Zjednoczonych. Począwszy mniej więcej od lat 70. dominującą rolę w kształtowaniu kapitalizmu odegrał neoliberalizm. Dlatego ważne jest odróżnianie tej odmiany liberalizmu od jego klasycznej formy, charakteryzowanej przez intelektualnego ojca liberalizmu Adam Smitha, ale także od ordoliberalizmu. Liberalizm jest piękną ideą, ideą wolnościową, natomiast już starożytni filozofowie przestrzegali, że skrajna formuła wolności może prowadzić do zniewolenia. Liberalizm podobnie jak kapitalizm ma zatem niejedno imię, przybiera rozmaite formy.

Neoliberalizm cechuje fundamentalizm rynkowy, czyli zasada, że to rynek rozstrzyga o wszystkim, jest nieomylny. Tak bezkrytyczna wiara w nieomylność rynku może jednak sprawiać, że przy bezwzględnym podporządkowaniu się wyłącznie mechanizmom rynkowym, osłabiane są mechanizmy demokracji. W ten sposób stajemy się w pewnym stopniu niewolnikami rynku, a to może zaprzeczać idei wolności. W związku z tym trzeba odróżniać Smithowski liberalizm klasyczny od neoliberalizmu. Adam Smith wskazywał na zalety liberalizmu, ale równocześnie mówił o etyce, o potrzebie respektowania zasad moralnych, natomiast neoliberalizm cechuje marginalizacja aspektu etycznego, a weryfikację etycznych postaw pozostawia się rynkowi. Kryzys z 2008 r. wykazał zawodność takiego podejścia.

Jest jeszcze jedna forma liberalizmu – ordoliberalizm. Ordo zaś znaczy ład. To jest idea, powstała przed II wojną światową na intelektualnym gruncie niemieckim. Niemieccy liberałowie twierdzili, że idea liberalizmu musi być powiązana z zasadami ładu społeczno-gospodarczego. W związku z tym powstaje pytanie, która forma kapitalizmu i liberalizmu jest optymalna? Doświadczenie pokryzysowe wskazuje, że kraje, w których występuje kapitalizm w formule bardziej zbliżonej do ordoliberalizmu mniej ucierpiały z jego powodu, a ponadto rzadziej występują tam problemy takie jak skrajne rozpiętości dochodowe, i związane z tym ograniczenia popytu. Z uwagi na te fakty, w świecie toczy się obecnie dośc intensywna dyskusja, jaki model kapitalizmu jest najbardziej odpowiedni. Wiele badań potwierdzi, iż musi to być model bardziej inkluzywny, czyli nastawiony na możliwie szerokie włączanie wszystkich zasobów, społecznych i materialnych po to, aby jakość życia uległa poprawie i aby unikać rozmaitych form wykluczeń społecznych. Te kraje, które zadbały o inkluzywność systemową, czyli zadbały, aby ten system nie dopuszczał do wykluczeń -wygrywają.

Mówiąc o ordoliberalnej koncepcji kapitalizmu warto też przypomnieć, że właśnie na takiej koncepcji oparty jest konstytucyjny model ustroju społeczno-gospodarczego w Polsce. Jest to model społecznej gospodarki rynkowej, który można określić jako ustrój równowagi, w którym równoważone są cele gospodarcze i społeczne. Taki też model deklarowany jest w traktacie o UE.

Czy i jak może w tych zmianach pomóc koncepcja społecznej odpowiedzialności biznesu?

Koncepcja społecznej odpowiedzialności biznesu została mocno zdewaluowana poprzez kryzys. Profesorowie M.Kramer i M.Porter twierdzą, że konieczna jest inna, koncepcja – dzielenia się wartością. Proponują różne rozwiązania, które można sprowadzić właśnie do inkluzywności, czyli sytuacji, w której biznes zarabia, ale jednocześnie dba o interesy społeczne. Taka społeczna odpowiedzialność biznesu miałaby szerszy wymiar, nie dopuszczałaby do asymetrii w podziale zysku. Bardzo często ponadnarodowe korporacje wykorzystując swoją pozycję narzucają bardzo niekorzystne warunki swoim kooperantom lub zmuszają konsumentów do określonych zachowań np. wprowadzając zasadę antyfunkcji, czyli tego, że żywotność produktu kończy się dokładnie w momencie końca gwarancji. To przykład korporacji, która z jednej strony wspiera różne organizacje, kulturę, sport, przeznacza dotacje, a równocześnie powoduje takie zachowania, które są szkodliwe dla konsumentów. Dlatego koncepcja bardziej symetrycznego podziału wartości i zysków staje się coraz bardziej atrakcyjna. Jednym słowem inkluzja. Inkluzywny system to taki, który pozwala na optymalizację wykorzystania wszystkich zasobów i umożliwia zmniejszanie różnicy między potencjalnym, czyli możliwym do osiągnięcia poziomem PKB, a jego rzeczywistą wielkością.

Dobrze rozumiana społeczna odpowiedzialność biznesu z pewnością może bardzo pomóc w naprawie systemu, ale konieczne jest odejście od nastawienia na konsumpcjonizm i bezwzględną pogonią za maksymalizacją zysku. Jest to niezbędne tym bardziej, że maksymalizacja zysku w krótkim okresie, w długim może prowadzić do strat.

Czyli biznes potrzebuje wartości… jak w tym kontekście mówić o misji przedsiębiorstw?

Głębokie przemiany, które dokonują się w Polsce i na świecie, takie jak zmiana w układzie sił światowych, przemiany technologiczne, organizacyjne, a ostatnio i migracyjne prowadzą do chaosu w systemie wartości, czyli anomii. Anomia oznacza, że nie wiadomo co jest dobre, a co złe, jakie zachowania są przyzwoite, a jakie nie. Hasło z filmu Wall Street Olivera Stone`a „chciwość jest dobra”, które towarzyszyło przemianom, od lat 70 aż do kryzysu, było postrzegane jako właściwe, ponieważ chciwość uznana została za motor rozwoju. Okazuje się jednak, że jest inaczej. Kryzys globalny wykazał, że chciwość może doprowadzić do takich globalnych zawałów, jakim był ostatni kryzys finansowy. Ludzie w trakcie takich przemian tracą poczucie co jest etosem.

Społeczna odpowiedzialność biznesu powinna kreować etos. Jeżeli w firmie jest bezwzględna konkurencja miedzy pracownikami, panuje atmosfera wyścigu szczurów, braku poszanowania dla pracownika to powstaje pytanie czy można to nazwać etosem? To korporacja może kreować odpowiedni system wartości i powinna to robić.

Ostatnio coraz więcej mówi się o ekonomii okrężnej (circular economy), czy shared value. Jak te nowe w świecie biznesu koncepcje rozwijają się w Polsce?

Ekonomia okrężna, a raczej gospodarka okrężna to gospodarka, która nie zanieczyszcza przyrody, bo następuje powrót produktów do cyklu. To piękna idea, idea całkowicie odmienna od zasady antyfunkcji, która jej przeczy. Zakładając, że produkt po tych 2 latach wróci do cyklu, to na pewno nie w całości, a z tym wiążą się dodatkowe koszty przewożenia, złomowania, zanieczyszczenia środowiska. W związku z czym można stwierdzić, iż idea okrężności to idea dobra, słuszna, ale musi być powiązana ze zmianą zachowań przedsiębiorstw. Korporacje, które produkują powinny równocześnie organizować system odbioru tych produktów, gdy ich żywotność się skończy. Hasło szczytne, ale dotychczasowa realizacja, przynajmniej w Polsce, fatalna. Natomiast jeśli chodzi o shared value, to z moich obserwacji w Polsce wynika, że wciąż prawie nie ma tego dzielenia się wartością. Może pojawiają się jednostokowe przykłady, ale wciąż jest tego za mało, a szkoda bo istnieje nadzieja, iż dzielenie się wartością przeciwdziałałoby kulturze jednorazowości, barbarzyńskiej kulturze zużyć-wyrzucić. Kiedyś firmy np. Pollena produkowała np. pomadki do ust i wkłady do tej pomadki, a w tej chwili głównie płaci się za opakowania, to jest właśnie przykład jednorazowości, jaki to ma związek z ochroną środowiska? Żyjemy obecnie w gospodarce nadmiaru i nadprodukcji i konieczne są regulacje, które zmuszą biznes do tego, aby dał nam prawo wyboru – dobrze kupię to piękne opakowanie, ale dajcie mi możliwość kupienia później samego wkładu. Stąd niezbędne jest, aby Państwo wprowadziło regulacje proekologiczne i pro konsumenckie.

W takim razie, przed jakimi, największymi wyzwaniami stoi biznes w Polsce w kontekście zrównoważonego rozwoju?

Na pewno biznes powinien bardziej wczuwać się w interesy konsumenta i wykazywać większą dbałość o system wartości. Ponadto powinien wykazywać mniejszą wiarę w kulturę jednorazowości i zrozumieć, że zysk w krótkim okresie, w długim okresie może oznaczać straty, utratę konsumentów i zaufania.

Uważam również, że jeżeli koncepcja społecznej odpowiedzialności nie wróci do swoich idei i korzeni to straci na tym biznes. Zaufanie traci się szybko, a odzyskuje długo. Dlatego też biznes musi wrócić do działania, zgodnie z koncepcjami, które były realizowane kiedyś, a które pod wpływem ostatnich wydarzeń uległy erozji.

Jakie postulaty zmiany proponowałaby Pani wprowadzić do polskiej przedsiębiorczości?

Na pewno byłaby to większa staranność w kształtowaniu i egzekwowaniu prawa. Jak wynika ze wszystkich badań, tym, na co narzekają producenci jest zmienność prawa, bylejakość prawa, niejasność prawa, niejednolita interpretacja prawa i brak wyraźnej logiki prawnej, która pokazywałaby jakie są priorytety. Jeżeli te priorytety będą wyraziste, to z pewnością biznes będzie na nie reagował.

Ponadto regulacje powiązane z ochroną praw konsumenckich i regulacje ekologiczne muszą być bardziej konsekwentnie stosowane i egzekwowane. Jeśli miałabym wyróżnić jakieś systemowe postulaty to prawo, prawo i jeszcze raz prawo – prawidłowy system stanowienia i egzekwowania prawa.

Wywiad pochodzi z publikacji CSR.Biznes Społeczeństwo Środowisko – CSR to Zmiana opublikowanej 20.10.2015